.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 21 listopada 2017

1628. Recenzja: Farmona Hair Care Monoi & Thermo termoochronny spray

Witajcie!

Dziś sobie porozmawiamy o ochronie włosów przed wysoką temperaturą.

Będę mówić o Farmona Hair Care Monoi & Thermo termoochronny sprayu.

Słowo od producenta: "Wyjątkowo skuteczny, termoochronny spray Farmona Hair Genic Monoi & Thermo przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas suszenia i stylizacji na gorąco. Unikalna formuła łączy w sobie odżywcze właściwości olejku Monoi ze specjalnie opracowanym systemem Thermo Protection. Tworzy na włosach cienki film zabezpieczający je przed zniszczeniem spowodowanym używaniem suszarki, prostownicy lub lokówki. Kompleks PRO Styling ułatwia i utrwala stylizację, zapobiega puszeniu i elektryzowaniu. Ultralekka konsystencja sprayu Farmona Monoi & Thermo nie obciąża i nie skleja włosów."

Bohater w opakowaniu:


Od producenta:


Skład:



Otworek:



Na dłoni:






Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność produkt wygrałam w rozdaniu. Normalnie można go znaleźć w Internetach, gdzie kosztuje ok. 10 zł.
  Zapach piękny, słodki, pyszny.
 Konsystencjaglutek na ślepka.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe z atomizerem w tonacji pomarańczu i czerwieni z białym napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy regularnego używania produktu.
Działanie:  średnie. Zacznę od tego, że moje włosy mają w życiu niełatwo. Są bowiem często suszone, kręcone, prostowane. Produkty termoochronny to zatem coś, bez czego nie mogę się obejść. Używałam już wiele ziomków tego typu, ale jeszcze do tej pory nie znalazłam swego idola... Produkt z Farmony niestety nie zasłużył na owe godne miano. Czemu? A temu, że zamiast włosy chronić, to je... skleja. Masakrycznie, okropnie. Normalnie jakbym popsikała - i to srogą ilością - swe kudełki lakierem do włosów. Nie sądzę, aby włosy tak posklejane były bardziej odporne na gorąco... No chyba, że chciałabym zrobić z nich prażone dredy... Co z tego, ze produkt jest wydajny, pięknie pachnie, jest niedrogi i łatwo można go dostać w Internetach. Ja do niego z pewnością nie wrócę. I Wam nie polecam. 

Ocena: 3/5
Miałyście?

Kathy z Leonem

poniedziałek, 20 listopada 2017

1627. Zróbmy sobie SPA dla dłoni!

Witajcie!

Dziś zrobimy dobrze naszym dłoniom.

Oto jaki zabieg je czeka:



Od producenta:





Skład:




Peeling:


Maska:



Dłonie po zabiegu:





Dłonie potraktowane takimi dobrociami od razu jakby odżyły i nie straszne im jesienne chłody i słoty.
Skóra rąk zrobiła się gładka, mięsista i nawilżona, a do tego pięknie pachnąca.

Sam zabieg był niezwykle przyjemny i trwał dosłownie chwilkę.
Nie pamiętam niestety ile ów produkt kosztował, bo dostałam go gdzieś na którymś spotkaniu blogerskim, ale myślę, że nie więcej niż 5 zł.
A to jest tyle co nic, jeśli porównać ceny podobnych zabiegów w prawdziwych salonach kosmetycznych.

Myślę, że na pewno będę robić podobne SPA dla dłoni jak tylko znajdę więcej czasu dla siebie.

A Wy lubicie tak dłonie swe pielęgnować?

Kathy Leonia

PS. Uwielbiam swoją pracę. Serio.
Nigdy nie wiem, co może się wydarzyć.
Każdy dzień (noc!) to niespodzianka...
Przykład ze wczoraj.
Niedziela, godzina 20.
Telefon od kumpla, że statysta zwiał z przymiarek i trzeba szukać zastępstwa.
Plan startuje za dwie godziny.
Ale czad!

niedziela, 19 listopada 2017

1626. O pomadkach jak Kylie Jenner słów kilka...

Witajcie!

Dziś zmierzymy się z produktami Beauty Glazed (do kupienia tu: Klik!), które to mają być odpowiednikami słynnych mazideł Kylie Jenner.

Oto wesoły zestaw mazideł:




W okazałości:

od lewej: Kimberly, Kimmi, Kim, Kiki

oj lewej: Kimberly, Kimmi, Kim, Kiki

Na dłoni:

od góry: Kimberly, Kimmi, Kim, Kiki
Na ustach:

Kimberly

Kimmi

Kim

Kiki

Powiem Wam, że efekt, jak na cenę niecałych 10 zł za zestaw 4 błyszczyków, jest całkiem niezły.

Pomadki się dobrze aplikują, ładnie pachną - ale już nie smakują - czekoladą i wanilią oraz uroczo mienią się na ustach.
Mimo obaw o brak składu, kosmetyki nie podrażniły ani nie uczuliły mnie.

Co do trwałości mazideł, cóż, nie jest ona powalająca, bowiem utrzymują się ok. 2-3 godziny na ustach...

Wiadomo, że oryginalne kosmetyki Kylie Jenner są o wiele bardziej wysublimowane w wyglądzie i trwałości, ale chyba wolę wydać 10 zł niż 100 zł.

Niemniej jednak, myślę, że komu niestraszne chińskie kosmetyki i ok. 3 tygodnie oczekiwania na przesyłkę, ten może wypróbować te cudaki.

A Wam podobają się te pomadki?

Kathy Leonia

sobota, 18 listopada 2017

1625. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Dziś czas na małe łowy kosmetyczne ku - nie zapeszając - poprawiającemu się stanu zdrowia mego.

Oto co ucapiłam w drogerii Natura:



I w szczególe.

Najpierw pomadki:

pomadka Rimmel The Only 1 Matte nr 120, ok. 8 zł; Catrice Velvel Matt, ok. 8 zł


Na dłoni:

od góry Rimmel, od dołu Catrice


Lakiery:

od lewej: Rimmel kolekcja Rita Ora nr 7033; Rimmel 60 seconds nr 5270; Rimmel kolekcja Rita Ora nr 7017; Rimmel 60 seconds nr 7062. Każdy lakier 3 zł

Podkład:

Catrice Made to Stay 24H, matujący podkład woodporny nr 005 Ivory Beige, 28 zł


Na dłoni:


Na powyższe łowy wydałam ok. 70 zł.

I powiem Wam, że już dawno tak sobie nie poprawiłam humoru, jak tymi zakupami.

Lakiery Rimmel mają cudne odcienie i na pewno zrobię z nich półhybrydy.

Pomadka matowa Catrice to moje odkrycie jesieni i mam ochotę dokupić jej kolejne odcienie.

Podkład z kolei czeka na swoją kolej, gdyż obecnie wykańczam ziomka z Essence.

A Wy co ostatnio kupiliście?

Kathy Leonia

PS. Tak na marginesie, robię wielkie porządki w lakierach i kosmetykach i niebawem na blogu pojawi się wyprzedaż mojej kolekcji.

piątek, 17 listopada 2017

1624. Na piątek!

Witajcie!

Dziś będzie wytrawnie i zdrowo.

Oto moja porcja pyszności:





Powyższe cudo to moja ukochana mieszanka sałatek z Solo Pizza.

Na talerzu widzicie sałatkę brokułową (ser feta, gotowane brokuły, migdały, sos czosnkowy) oraz sałatkę arabską (kurczak, kukurydza, sałata, ogórek, smażona cebulka).

Porcja sałatki (100 gram) to koszt ok 4 zł.

Myślę jednak, że takie połączenie smakowe jest warte każdych pieniędzy, bo porcją spokojnie można się najeść.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia





czwartek, 16 listopada 2017

1623. Recenzja: Beauty Friends Potato Mask

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o twarzy maskowaniu.

Będę mówiła o maseczce w płachcie z Beauty Friends.

Słowo od producenta: "Beauty Friends Essence Face Mask - Potato
Sheets with concentrated natural plant extract which help the absorb the nutritional agents, Water-soluble essence mask pack which replenishes and softens your skin. Made in South Korea"

Bohater w opakowaniu:



Po wyjęciu:



Na twarzy:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt wygrałam w rozdaniu. Normalnie można go ucapić w Internetach, gdzie kosztuje ok. 2$.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: maska w płachcie
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe zawierające 1 maseczkę. 
Wydajność: standardowa dla masek. Jeden ziom to jedno użycie.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie bawiłam się w maski w formie płatów. Zwykle bowiem używałam masek, które samemu się nakłada - czy w formie glinki czy innych produktów - trzyma chwilę i zmywa. Nie ukrywam zatem, że produkt pielęgnacyjny, który po prostu wyciągamy z opakowania i od razu używamy bardzo mnie zaciekawił. Maseczka w formie płachty, nasączona rożnymi dobrociami, trzymana na skórze twarzy - uprzednio wcześniej oczyszczonej - ok. 15 minut działa cuda. Zwęża pory, nawilża, rozświetla, nawadnia, minimalizuje cienie pod oczami. Istny cud i miód! Produkt nie podrażnił mnie ani nie uczulił. Wiem, że jeszcze do niego wrócę i na pewno nakupię go na zapas. Gdyby tylko był lepiej dostępny, to bym była w 7 niebie. Na razie pozostaje mi posługiwanie się Internetami. Niemniej jednak - polecam.

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon

PS. Aktualizacja zdrowotna: efekt maratonów po lekarzach jest taki, że dostałam L4.
Tam więc grzeje sobie tyłek na spokoju w domu i odrzucam wnerwiające mnie telefony z pracy, przekierowując je prosto do innych współpracowników.
Sasasa.

środa, 15 listopada 2017

1622. Przesyłka z Rosegal.com, cz. 1

Witajcie!

Dziś czas na przesyłkę z Rosegal.com

Oto co do mnie dotarło:

a) stanik bezszwowy:

Klik!

Klik!

Powiem Wam, że ten stanik to hit.

Jeszcze nie miałam bielizny, który by tak pięknie modelowała i unosiła biust.

Jak za taką cenę, to aż żal tego cuda nie mieć!

Dla przypomnienia:

a) stanik bezszwowy: Klik!

A Wam podoba się to cudo z Rosegal.com?

Kathy Leonia

PS. O ludu, ostatni tydzień to jakieś tragiczne nawarstwienie problemów zdrowotnych...
Jak dotąd do lekarza chodziłam raz na ruski rok, tak teraz co drugi dzień gdzieś się szwendam.
Zapalenie pęcherza, straszliwe uczulenie, problemy z kiszkami...
Dziś rano to się już załamałam i teraz siedzę i ryczę z okropnego bólu...